wtorek, 29 lipca 2014

Rozdział 4

Obudziłam  się nad ranem ze strasznym bólem głowy.
Próbowałam sobie przypomnieć co się wczoraj działo ale bezskutecznie .
Ostatnie co pamiętałam to moja rozmowa z Oscarem i pojawienie się jego przyjaciela Logana.

Wstałam żeby włączyć światło ponieważ na zewnątrz  wciąż było ciemno. Gdy tylko zrobiłam krok przed siebie uderzyłam głową o coś wielkiego i padłam na łóżko z myślą co takiego mnie zaatakowało...
Usłyszałam zaspane mruknięcie i klaskanie.
Światło zapaliło się po trzech sekundach a stanęłam jak wryta.
-Gdzie ja jestem?! - wykrzyknęłam spostrzegając ,że nie jestem w swojej sypialni.
Usłyszałam śmiech zza pleców i od razu się odwróciłam.
-Oscar?! Gdzie my jesteśmy ? I dlaczego jesteś w łóżku  w którym , jak podejrzewam spałam?! - zaczęłam wydzierać się na widok wczoraj poznanego bruneta.
-Hahaha, Klaudia uspokój się. - mówił powoli jakby nic się nie stało. 
-Jak mam się uspokoić jeżeli nie wiem gdzie jestem i spałam w jednym łóżku z chłopakiem którego poznałam jeden dzień temu ?! - w tym momencie nic nie mogło mnie już uspokoić .
-Nic nie pamiętasz? Nie rozumem twojego zachowania ... - Oscar na prawdę wydawał się nie wiedzieć o co mi chodzi. Byłam tym bardzo zdziwiona bo wydawał się całkiem fajnym chłopakiem. Szczerze , pomyślałam wczoraj o czymś więcej niż tylko przyjaźnią. Ale to ''coś'' mogło się wydarzyć gdybyśmy się poznali bliżej, a nie teraz! Byłam załamana.
-Klaudia między nami nic nie zaszło. Po imprezie przyjechaliśmy  do mnie bo byłaś tak zmęczona ,że zasnęłaś i jako że nie chciałem cię budzić , nie znałem twojego adresu.
- Dobrze,ale przecież Victoria mogła go podać , tak? - pomimo przekonującego tonu Oscara , wolałam jednak trzymać go na dystans.
-Victoria też zasnęła lecz z innego powodu. -zaśmiał się chłopak.
-Gdzie ona jest? - swoim lekceważącym  podejściem do sytuacji Oscar doprowadzał mnie do szału.
-Teraz chcesz ją budzić? Będzie zła. Lepiej poczekaj do rana.
Myślę ,że nic jej nie jest. Logan wziął ją do swojego domu jedną ulicę od twojego mieszkania. - chłopak ewidentnie chciał żebym została jeszcze w jego domu.
-Okej, ale obudź mnie o 12 i od razu masz mnie zawieść do domu. - mój zazwyczaj bardzo stanowczy ton brzmiał raczej kiepsko. Nie wiem czy to z powodu zmęczenia czy może raczej wzorku Oscara który mierzył mnie od góry do dołu.
-Idź spać - uśmiechnął się chłopak i troskliwie przykrył mnie kołdrą kiedy położyłam się obok niego .
Nawet nie próbowałam stawiać oporu. Oddałam się błogiemu snu , mając przed oczami nieziemski zadziorny uśmiech Oscara.
                                          * Oscar*
 Nie chciałem jej mówić o tym ,że gdy tylko położyłem ją w łóżku i chciałem iść do pokoju obok, ona przyciągnęła mnie do siebie i pocałowała.
Lubię ją ale jestem tego samego zdania co ona, ''Najpierw trzeba się poznać''.
Wiem ,że zrobiła to pod wpływem czterech kieliszków alkoholu , więc nie wziąłem tego do siebie i nie mam o niej złego zdania.
Nie będę jej o tym mówić bo nie chcę jej martwić , że coś złego zrobiła.
Prawda jest taka ,że bardzo chce ją bliżej poznać .
Cieszę się też bardzo ,że ma siostrę Victorię która ewidentnie spodobała się Loganowi bo ten zawsze zakochuje się w dziewczynach które ja widzę pierwszy i na których mi zależy.
Klaudia teraz wygląda niczym anioł gdy śpi obok mnie okryta kołdrą pod którą czuję ciepło jej ciała. 
Chyba zaczynam powoli lecz głęboko zakochiwać się w tej pięknej Brytyjce .
Miałam jakąś dziwną wenę :) i oto co z niej wyszło <3
 

poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 3

*Od tamtego czasu, cały czas o tym myślę...
Przez moją pamięć przedzierają się wszystkie pozostałe wspomnienia.
Kiedyś,gdy matka opowiadała o nim historię po ,których można było tylko go znienawidzić, bałam się go i rzeczywiście nienawidziłam.
Był dla mnie potworem...
Żałuję ,że jej wtedy uwierzyłam.*

Akurat zabierałam się do zadzwonienia do Madison, mojej najlepszej przyjaciółki z Anglii, gdy usłyszałam pukanie.
-Proszę!- krzyknęłam ponieważ nie miałam siły ani ochoty wstawać.
-A więc odpuściłaś sobie apartament dla tego czegoś , tak? - zapytała brunetka.
-Victoria!- wykrzyknęłam - Co ty tu robisz?!- mogłabym spodziewać się każdego, nawet JEGO ale nigdy nie pomyślałabym o mojej siostrze.
-To było raczej miłe czy niekoniecznie entuzjastyczne przywitanie? Nigdy nie potrafiłam Cię rozgryść - odpowiedziała opanowana Vic.
-Ale jak ty się tu znalazłaś? Nigdy bym nie pomyślała. - wybiegłam z łóżka żeby przytulić siostrę (po miomo tylu sprzeczek ,kłótni i nieporozumień kochałyśmy się jak na siostry przystało) 
-Po prostu postanowiłam odwiedzić młodszą siostrzyczkę - Victoria odwzajemniła uścisk.
-Ale skąd wiedziałaś ,że nie mieszkam w apartamencie? - to pytanie musiałam zadać lecz już domyślałam się odpowiedzi.
-Mówiłam Ci ,że muszę porozmawiać z Neymarem... - posłała mi zadziorny  uśmieszek.
Tak jak myślałam, on potrafi wszystko rozpowiedzieć.
Ale cieszyłam się jednak ,że widzę Victorię.
Gdy tylko ją zobaczyłam poczułam takie dziwne uczucie w żołądku .... Czyżbym się za nią stęskniła....
-No więc musisz zapoznać mnie z tutejszym miastem - wyrwała mnie z zamyślenia.
-Ohh,tak oczywiście . - odparłam .
Miałam nadzieję ,że pójdziemy coś zjeść potem na jakieś zakupy ale po minie Victorii już wiedziałam ,że szykuje się coś większego...
                            ***
-Ubierz tą miętową , będzie ci pasować do koloru włosów. - krzyknęła Vic z łazienki gdzie nakładała makijaż.
-Okej! - odkrzyknęłam siostrze.
Tak jak myślałam,Victoria wymyśliła ,że najpierw pójdziemy na zakupy ale to nie będzie przejście się tak po prostu.
Miałyśmy iść na imprezę... Nie byłam szczęśliwa z tego powodu ale raz na jakiś czas mogę iść się pobawić .  Zresztą miałam do tego pretekst jako iż nie widziałam Victorii pół miesiąca.... A przynajmniej próbowałam sobie wmówić ,że to dobry pretekst.
-Ooo,wyglądasz świetnie siostrzyczko. - pochwaliła mój ''niesamowity'' wygląd Victoria.
-Wyruszamy na podbój świata...-zaśmiałam się i wyszłyśmy z mieszkania.
                                      ***
Stałam przy barze rozglądając się czy Victoria wciąż jest na parkiecie czy już wyjechała z pierwszym lepszym pakerem do Stanów Zjednoczonych.
-Hej. - zaczął rozmowę brunet siedzący obok.
-Eee, cześć. - zdezorientowana uśmiechnęłam się w jego stronę.
Po paru godzinach rozmowy , okazało się ,że mieliśmy dużo wspólnego...

Troszkę nie wyszedł :/


niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 1

Moja historia nie jest ani długa ani skomplikowana.
Moja rodzinna Anglia już dawno stała się dla mnie przytłaczająca , a moja mama ,  zamykała   mnie w ogromnej murowej willi , która zabierała mi każdy oddech i każdą radość z życia.
Siostra nigdy nie była ze mną zżyta, wolała swoje towarzystwo do którego ja zdecydowanie nie pasowałam.
Ale można powiedzieć ,że to właśnie dzięki Victorii postanowiłam wyjechać  i zmienić swoje życie.
                                                   *** 
Halo? Mamo ? Tak, już wylądowałam . -tłumaczyłam mamie przez telefon .
Wszystko masz? Nie zgubiłaś walizki? - jak zwykle byłam traktowana jak małe dziecko.
Nie, wszystko mam i jestem cała. Mamo wiem ,że  się martwisz ale nie wyolbrzymiaj wszystkiego . -starałam się zachować spokój,co wcale nie było łatwe.
Dobrze,dobrze. Klaudia czy jest tam już pan Harris , który miał cię odebrać?-mama mówiła jakbym była na innej planecie i nigdy nie miałabym wrócić.
Po rozejrzeniu się po całym lotnisku nie zauważyłam wysokiego Latynosa , który uważał ,że nikt nie zauważy jak patrzy na moją siostrę , która jest od niego o 10 lat młodsza! 
Tak, właśnie idzie w moją stronę. Kończę , gdy będę już w mieszkaniu zadzwonię. Pa.-pożegnałam mamę i się rozłączyłam.
Postanowiłam nie mówić mamie ,że Harrisa nie ma, ponieważ  od razu jego telefon zalała by burza telefonów mojej matki, i za nie cały kwadrans byłby na miejscu i odwiózł by mnie do apartamentu , który kupiła mi moja mama. A którego ja nigdy nie chciałam.
A teraz przynajmniej mogę pojechać tam gdzie na prawdę będę mieszkać . Czyli do mieszkania w samym centrum Rio De Janeiro .
W drodze do mieszkania podziwiałam niesamowite widoki tego Brazylijskiego miasta. Gdy taksówka podjechała pod mój blok od razu wyskoczyłam z samochodu , wzięłam walizki i powędrowałam na 3 piętro na którym mieszkałam. Mieszkanie było piękne , 2 sypialnie , salon, kuchnia oraz łazienka . Rozpakowałam się i postanowiłam wyjść na obiad . Z każdym krokiem czułam ,że to miasto należy do mnie. Czułam się niesamowicie sama nie wiedząc dlaczego. 
Weszłam do Restauracji ''Corodario'' nie wiem skąd znałam tą nazwę... Usiadłam przy oknie i zaczęłam przeglądać MENU .
Nagle usłyszałam krzyki i piski z zewnątrz , spojrzałam  przez okno i zobaczyłam grupę nastolatek skaczących wokół jakiegoś wysokiego bruneta.
Gdy blondynka w miętowej sukience przesunęła się w prawo, zaniemówiłam . Nie wierzyłam własnym oczom ... 
Neymar.... Czy to w ogóle możliwe ?! 
Chłopak wszedł do restauracji a jego wzrok od razu padł na mnie , jego twarz rozpromienił szeroki,ciepły uśmiech.
-Klaudia! -zawołał szczęśliwy -Co ty tu robisz?
-Jak widać próbowałam zamówić obiad ale twoje fanki każdego potrafią przyprawić o ból głowy i zapomniałam co miałam zamówić-uśmiechnęłam się równie szeroko jak Neymar.
-Polecam  zapiekankę serową ,mają tu najlepszą - zaśmiał się chłopak. 
-A więc wybrałeś mi obiad na dziś - nie mogłam oderwać od niego oczu,tak dawno się nie widzieliśmy.
Z Neymarem resztę dnia chodziliśmy  po Rio . 
Mieliśmy sobie tyle do opowiedzenia .
Ney w ogóle nie przestawał opowiadać o tym jak bardzo tęsknił za mną , mamą i Victorią. 
-Wiele razy dzwoniłem! Nikt nie odbierał ! - żalił chłopak.
- Jeśli dzwoniłeś do Mamy to się nie dziw ponieważ ona zawsze ma wyłączony telefon. Victoria odebrała by od razu , więc zakładam iż nie dzwoniłeś do nie ani razu - odparłam - A jeżeli chodzi o mnie to rzadko dotykam telefon.
- Zwariowana rodzina - zaśmiał się Neymar.
Mam nadzieję ,że podobał się wam początek tej historii :)
- Jak zawsze - odpowiedziałam, po czym dodałam - Bardzo za tobą tęskniłam kuzynie .











Rozdział 2

Obudziłam się nad ranem .
Przetarłam zmęczone oczy i od razu usiadłam przed komputerem .
Musiałam poważnie zastanowić się co w ogóle mam zamiar tu robić. Gdy nagle usłyszałam dzwonek telefonu podskoczyłam jak oparzona.
-Słucham? - powiedziałam niepewnie .
-Klaudia?! Czy to prawda,że wczoraj widziałaś się z Neymarem?! - piskliwy głos mojej siostry czasem potrafił zagłuszyć nawet dzwony kościelne .
-Tak,Victoria to prawda. Ale czemu to cię tak interesuje ? - zapytałam zdziwiona , ponieważ moja siostra i kuzyn nigdy nie pałali do siebie sympatią.
-Sprawy dorosłych - odpowiedziała i zakończyła rozmowę.
 Nasza różnica wiekowa wynosiła niecały rok ale Victoria uwielbiała to podkreślać i panoszyć się ''dorosłością''.
Może powinnam ostrzec przed nią Neya . W każdym razie teraz miałam na głowie ważniejsze sprawy niż Victoria mająca plan na naszego kuzyna. Wzięłam prysznic , patrząc w lustro zauważyłam  ,że moje brązowe długie fale na głowie straciły swój dziewczęcy blask. Normalnie nigdy bym się tym nie przejęła ale jako iż mam dokonywać zmian w moim życiu postanowiłam iść tego dnia do najlepszego fryzjera w mieście.
                    ***

-Witaj. Nazywam się Luis Denarr . A ty to?-mężczyzna wyglądający na profesialnego fryzjera zlustrował mnie od góry do dołu dając mi poczuć lodowate spojrzenie jego szmaragdowych oczu.
-Klaudia Crew  umówiłam  się na wizytę dziś rano. - odparłam , zmrożona jego wzrokiem.
-Usiądź i pozwól mi sprawić by twoje włosy wyglądały jak z okładki Volgu - powiedział Luis dając mi jednocześnie rozkaz bym usiadła na skórzanym fotelu.
Choć Luis przerażał mnie swoją osobą wiedziałam ,że jest jednym z najlepszych fryzjerów w Rio De Janeiro.
 -Skończone! -wykrzyknął po 2 godzinach Fryzjer .
-Co ?! Ahh,to już. - wyrwana z drzemki zerwałam się z fotela.
To co zobaczyłam w lustrze sprawiło ,że zaniemówiłam.
Moje włosy w ogóle nie przypominały brązowych klasycznych fal , które nosiłam w Anglii. Teraz były one do połowy pokryte platonicznym blondem kontrastującym z ciemno brązowymi prostymi kosmykami rozlewającymi się po całych moich ramionach. 
-Dziękuję ... To niesamowite - rzuciłam w stronę Luisa ze łzami w oczach.
-Tak Klaudio , przypominasz go - Luis złapał moje ramię - jesteś do niego bardziej podobna niż możesz sobie wyobrazić .
Mam do was ogromna prośbę . Jeśli już tu jesteście zostawcie mi po sobie ślad bym wiedziała ,że kogoś interesuje ta historia i ktoś chce żeby była  kontynuowana :) .

Rozdział 2

Obudziłam się nad ranem .
Przetarłam zmęczone oczy i od razu usiadłam przed komputerem .
Musiałam poważnie zastanowić się co w ogóle mam zamiar tu robić. Gdy nagle usłyszałam dzwonek telefonu podskoczyłam jak oparzona.
-Słucham? - powiedziałam niepewnie .
-Klaudia?! Czy to prawda,że wczoraj widziałaś się z Neymarem?! - piskliwy głos mojej siostry czasem potrafił zagłuszyć nawet dzwony kościelne .
-Tak,Victoria to prawda. Ale czemu to cię tak interesuje ? - zapytałam zdziwiona , ponieważ moja siostra i kuzyn nigdy nie pałali do siebie sympatią.
-Sprawy dorosłych - odpowiedziała i zakończyła rozmowę.
 Nasza różnica wiekowa wynosiła niecały rok ale Victoria uwielbiała to podkreślać i panoszyć się ''dorosłością''.
Może powinnam ostrzec przed nią Neya . W każdym razie teraz miałam na głowie ważniejsze sprawy niż Victoria mająca plan na naszego kuzyna. Wzięłam prysznic , patrząc w lustro zauważyłam  ,że moje brązowe długie fale na głowie straciły swój dziewczęcy blask. Normalnie nigdy bym się tym nie przejęła ale jako iż mam dokonywać zmian w moim życiu postanowiłam iść tego dnia do najlepszego fryzjera w mieście.
                    ***

-Witaj. Nazywam się Luis Denarr . A ty to?-mężczyzna wyglądający na profesialnego fryzjera zlustrował mnie od góry do dołu dając mi poczuć lodowate spojrzenie jego szmaragdowych oczu.
-Klaudia Crew  umówiłam  się na wizytę dziś rano. - odparłam , zmrożona jego wzrokiem.
-Usiądź i pozwól mi sprawić by twoje włosy wyglądały jak z okładki Volgu - powiedział Luis dając mi jednocześnie rozkaz bym usiadła na skórzanym fotelu.
Choć Luis przerażał mnie swoją osobą wiedziałam ,że jest jednym z najlepszych fryzjerów w Rio De Janeiro.
 -Skończone! -wykrzyknął po 2 godzinach Fryzjer .
-Co ?! Ahh,to już. - wyrwana z drzemki zerwałam się z fotela.
To co zobaczyłam w lustrze sprawiło ,że zaniemówiłam.
Moje włosy w ogóle nie przypominały brązowych klasycznych fal , które nosiłam w Anglii. Teraz były one do połowy pokryte platonicznym blondem kontrastującym z ciemno brązowymi prostymi kosmykami rozlewającymi się po całych moich ramionach. 
-Dziękuję ... To niesamowite - rzuciłam w stronę Luisa ze łzami w oczach.
-Tak Klaudio , przypominasz go - Luis złapał moje ramię - jesteś do niego bardziej podobna niż możesz sobie wyobrazić .
Mam do was ogromna prośbę . Jeśli już tu jesteście zostawcie mi po sobie ślad bym wiedziała ,że kogoś interesuje ta historia i ktoś chce żeby była  kontynuowana :) .