Moja historia nie jest ani długa ani skomplikowana.
Moja rodzinna Anglia już dawno stała się dla mnie przytłaczająca , a moja mama , zamykała mnie w ogromnej murowej willi , która zabierała mi każdy oddech i każdą radość z życia.
Siostra nigdy nie była ze mną zżyta, wolała swoje towarzystwo do którego ja zdecydowanie nie pasowałam.
Ale można powiedzieć ,że to właśnie dzięki Victorii postanowiłam wyjechać i zmienić swoje życie.
***
Halo? Mamo ? Tak, już wylądowałam . -tłumaczyłam mamie przez telefon .
Wszystko masz? Nie zgubiłaś walizki? - jak zwykle byłam traktowana jak małe dziecko.
Nie, wszystko mam i jestem cała. Mamo wiem ,że się martwisz ale nie wyolbrzymiaj wszystkiego . -starałam się zachować spokój,co wcale nie było łatwe.
Dobrze,dobrze. Klaudia czy jest tam już pan Harris , który miał cię odebrać?-mama mówiła jakbym była na innej planecie i nigdy nie miałabym wrócić.
Po rozejrzeniu się po całym lotnisku nie zauważyłam wysokiego Latynosa , który uważał ,że nikt nie zauważy jak patrzy na moją siostrę , która jest od niego o 10 lat młodsza!
Tak, właśnie idzie w moją stronę. Kończę , gdy będę już w mieszkaniu zadzwonię. Pa.-pożegnałam mamę i się rozłączyłam.
Postanowiłam nie mówić mamie ,że Harrisa nie ma, ponieważ od razu jego telefon zalała by burza telefonów mojej matki, i za nie cały kwadrans byłby na miejscu i odwiózł by mnie do apartamentu , który kupiła mi moja mama. A którego ja nigdy nie chciałam.
A teraz przynajmniej mogę pojechać tam gdzie na prawdę będę mieszkać . Czyli do mieszkania w samym centrum Rio De Janeiro .
W drodze do mieszkania podziwiałam niesamowite widoki tego Brazylijskiego miasta. Gdy taksówka podjechała pod mój blok od razu wyskoczyłam z samochodu , wzięłam walizki i powędrowałam na 3 piętro na którym mieszkałam. Mieszkanie było piękne , 2 sypialnie , salon, kuchnia oraz łazienka . Rozpakowałam się i postanowiłam wyjść na obiad . Z każdym krokiem czułam ,że to miasto należy do mnie. Czułam się niesamowicie sama nie wiedząc dlaczego.
Weszłam do Restauracji ''Corodario'' nie wiem skąd znałam tą nazwę... Usiadłam przy oknie i zaczęłam przeglądać MENU .
Nagle usłyszałam krzyki i piski z zewnątrz , spojrzałam przez okno i zobaczyłam grupę nastolatek skaczących wokół jakiegoś wysokiego bruneta.
Gdy blondynka w miętowej sukience przesunęła się w prawo, zaniemówiłam . Nie wierzyłam własnym oczom ...
Neymar.... Czy to w ogóle możliwe ?!
Chłopak wszedł do restauracji a jego wzrok od razu padł na mnie , jego twarz rozpromienił szeroki,ciepły uśmiech.
-Klaudia! -zawołał szczęśliwy -Co ty tu robisz?
-Jak widać próbowałam zamówić obiad ale twoje fanki każdego potrafią przyprawić o ból głowy i zapomniałam co miałam zamówić-uśmiechnęłam się równie szeroko jak Neymar.
-Polecam zapiekankę serową ,mają tu najlepszą - zaśmiał się chłopak.
-A więc wybrałeś mi obiad na dziś - nie mogłam oderwać od niego oczu,tak dawno się nie widzieliśmy.
Z Neymarem resztę dnia chodziliśmy po Rio .
Mieliśmy sobie tyle do opowiedzenia .
Ney w ogóle nie przestawał opowiadać o tym jak bardzo tęsknił za mną , mamą i Victorią.
-Wiele razy dzwoniłem! Nikt nie odbierał ! - żalił chłopak.
- Jeśli dzwoniłeś do Mamy to się nie dziw ponieważ ona zawsze ma wyłączony telefon. Victoria odebrała by od razu , więc zakładam iż nie dzwoniłeś do nie ani razu - odparłam - A jeżeli chodzi o mnie to rzadko dotykam telefon.
- Zwariowana rodzina - zaśmiał się Neymar.
![]() | ||
| Mam nadzieję ,że podobał się wam początek tej historii :) |
- Jak zawsze - odpowiedziałam, po czym dodałam - Bardzo za tobą tęskniłam kuzynie .

Świetny początek :) czekam na ciąg dalsz
OdpowiedzUsuńFajnie się zapowiada :D
OdpowiedzUsuńCiekawie się zapowiada,masz talent! *_*
OdpowiedzUsuńSzybciutko pisz NEXTa! ♥
Ślicznie :D dalej
OdpowiedzUsuńŁadnie :) czekam na ciąg dalszy ;)
OdpowiedzUsuńJak na początek to jest już bardzo dobrze :)
OdpowiedzUsuńNajpiękniejsze opowiadanie jakie czytałem :-) T.R. ( bedziesz wiedziała kto kto :-)
OdpowiedzUsuń